Site Loader

      Kiedyś na grupie dotyczącej książek dla dzieci, przeczytałam takie stwierdzenie, że Pucia albo się kocha, albo nienawidzi. Podejrzewam, że jest w tym trochę prawdy, ze względu na wyjątkową grafikę i konstrukcję książki. Dla nas wyjątkową, dla innych pewnie specyficzną, bo jak się domyślacie po wcześniejszych recenzjach – zarówno ja, jak i moja córka należymy do fanów serii o Puciu.

Jedną z pierwszych recenzji, która pojawiła się na blogu, była recenzja dwóch pozycji Co robi Pucio? oraz Pucio – zabawy gestem i dźwiękiem, które były jednymi z pierwszych książeczek w życiu mojej kilkumiesięcznej córki, a potem długo, naprawdę długo dominowały w jej książkowym repertuarze.

       Po długiej przerwie postanowiłam wrócić tutaj do serii o Puciu i tym razem podzielić się z Wami wrażeniami z użytkowania kolejnych tytułów z tej bestselerowej serii wydawanej przez wydawnictwo Nasza Księgarnia.

 

 

         Pucio uczy się mówić oraz Pucio mówi pierwsze słowa to książki, które jako pedagog specjalny znałam już ze swojej pracy i wiedziałam, że dzieci je lubią, a co więcej praca z tymi książkami potrafi przynieść niezwykłe efekty. W moich doświadczeniach Pucio mocno aktywizował dzieci z zaburzeniami w rozwoju, ze szczególnym uwzględnieniem tych z szeroko pojętymi problemami komunikacyjnymi. Moi podopieczni zaczynali wskazywać, nazywać, naśladować dźwięki.

 

 

 

     Z tych też powodów, poprosiłam babcię mojej córki, aby na roczek sprezentowała jej te dwa tytuły. Na pierwszy ogień poszedł Pucio uczy się umówić. Z ręką na sercu muszę przyznać, że moja roczna, wówczas, córeczka wręcz oszalała na punkcie tej książki. Czytaliśmy ją codziennie, od deski do deski. Kolejny, kolejny i kolejny raz. I to właśnie w towarzystwie Pucia, pojawiło się dużo nowych słów w mowie mojej pierworodnej.

     Pucio mówi pierwsze słowa, natomiast, pokazałam córce, jak miała 14 miesięcy i właściwie historia się powtórzyła. Codzienne czytanie, kilka nowych słów, ogromny entuzjazm już na sam widok okładki.

 

 

 

A co w Puciu właściwie jest takiego wyjątkowego?

       Cała seria to bardzo obszerne, dużego formatu i w całości kartonowe (ktoś tu przewidział, że będą męczone przez maluchy?) książki o zaokrąglonych rogach. Wydaje się to niuansem, jednak w praktyce zdecydowanie zwiększa to bezpieczeństwo i komfort samodzielnego przeglądania książki przez małe dziecko. Ponadto, na początku każdej pozycji znajdziemy kilka słów od autorki, która jest z zawodu logopedą. Są to wartościowe wskazówki dla rodziców, odpowiadające na pytanie „Jak czytać, aby wspierać rozwój mowy maluchów?”, a także, co może zaniepokoić rodziców i stanowi sygnał do tego, aby skonsultować rozwój mowy swojego dziecka ze specjalistą.

O samej budowie Pucia najlepiej pisze, natomiast, sama autorka:

„Mamy tu prezentacje pojedynczych obiektów i czynności wraz z podpisami (…) oraz ilustracje sytuacyjne, w których obiekty te zostały wykorzystane w zrozumiałym dla dziecka kontekście. Do ilustracji dołączone są także krótkie teksty napisane tak, jakbyśmy prostym językiem relacjonowali dziecku to, co się na nich dzieje. W zapisie tekstów dymkach na ilustracjach nie użyto znaków interpunkcyjnych. Dzięki temu dziecko zapamiętuje zapis słowa, co jest pomocne w pierwszych krokach w nauce czytania”.

 

 

 

     Innymi słowy, całość jest niezwykle spójna i przemyślana właśnie pod kątem wspierania rozwoju mowy dziecka. Myślę, że to właśnie dlatego, cała seria zyskała tak ogromną popularność. I słusznie! Ważne jest również, że te informacje zostały przekazane rodzicom na pierwszych stronach i mam nadzieję, że nikt ich nie pomija. Do tego sam Pucio — sympatyczny bohater, który przeżywa sytuacje bliskie każdemu maluchowi. Mały czytelnik może zatem, po prostu, odnaleźć się w książce.

     Dodatkowo, na ostatnich kartach znajdziemy zbiór wszystkich wyróżnionych w książce obiektów wraz z podpisami i podpowiedzią autorki, co z tym fantem zrobić. 🙂

 

 

 

     Obie pozycje towarzyszą nam cały czas, od mniej więcej pół roku i choć niecodziennie, to jednak są czytane kilka razy w tygodniu lub po prostu oglądane samodzielnie przez moją córkę. Coś czuję również, że w tym roku, Święty Mikołaj przyniesie mojej córce kolejną część przygód o Puciu. Tych tytułów nie chowamy jednak głęboko, absolutnie. Posłużą nam jeszcze bardzo długo.

     A która pozycja z całej serii jest ulubioną Waszego dziecka, a która Waszą? A może są tu jacyś antyfani Pucia – dajcie znać również i powiedźcie, za co nie lubicie tej serii.

 

Autor: Marta Galewska-Kustra

Ilustracje: Joanna Kłos

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Sylwia

One Reply to “Pucio uczy się mówić i Pucio mówi pierwsze słowa – recenzja”

  1. Ja zdecydowanie należę do drugiej grupy. Nie znoszę książek. 🥴. Drażni mnie zarówno szata graficzna Pucia, jak i niektóre słowa. Dla mnie to takie „pieszczenie się” do dziecka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

https://www.instagram.com/conatomamy/